Sport1.pl / Piłka nożna »

„Przeskoczył kangur nad orłem”

Źródło: sport1.pl, 08-09-2010
20100908193147802350-1.jpg Trudno piać z zachwytu po przegranym spotkaniu Biało-Czerwonych z Australią, ale mimo wszystko porażka w Krakowie 1:2 pozwoliła dojrzeć wiele pozytywów, a gra piłkarzy Smudy była o wiele lepsza, niż sam końcowy rezultat.

Statystyki mówią same za siebie. 15 strzałów Polski i tylko 3 rywali pokazują, że nasi rodacy co chwila stwarzali sobie dogodne sytuacje i gdyby nie brak „zimnej krwi” oraz bardziej dokładne ostatnie podania, to mogliśmy nawet pokonać wymagającego rywala. Rzecz jasna w piłce nożnej liczy się wynik, lecz w meczach towarzyskich ważny jest także styl, który ma być jedynie utrzymany lub ulepszony w spotkaniach o punkty, a skuteczność teoretycznie sama przyjdzie. Polacy przez całe starcie byli aktywni, widać było u nich chęć do gry oraz, co najważniejsze, pomysł na konstruowanie akcji, o który przecież tak bardzo chodzi w budowaniu zespołu na Euro 2012. Do ideału oczywiście sporo brakuje, ale trudno przecież liczyć na oszałamiającą grę drużyny, która jest w trakcie scalania i która spotyka się z uczestnikiem Mistrzostw Świata. Ciężko oczekiwać gradu bramek czy efektownych piłkarskich trików od ekipy, która dopiero szlifuje swój styl i poznaje się nawzajem. Bądźmy cierpliwi, bo jeśli Franciszek Smuda będzie konsekwentny w swoich wyborach i stworzy trzon reprezentacji, do którego będzie tylko „dorzucać” pojedyncze jednostki, to możemy się spodziewać coraz lepszych rezultatów, a w konsekwencji upragnionych zwycięstw!

Kluczowy zawodnik wczorajszego meczu? Bezsprzecznie Sebastian Boenisch. U tego lewego obrońcy, który dopiero otrzymał polski paszport, było widać (podobnie jak w batalii z Ukrainą) ogromne zaangażowanie, a jego dośrodkowania, szczególnie w drugiej połowie, siały postrach w formacji defensywnej Australijczyków. Piłkarz Werderu Brema odstawał od reszty dojrzałością w grze oraz umiejętnością dostosowania się do nowoczesnego futbolu, co przeradzało się w czujność w obronie, ale również niezwykłą efektywność w ofensywie. Oczywiście sporym zwrotem w tym pojedynku mógłby być wykorzystany rzut karny przez Roberta Lewandowskiego, bo przeciwnik wówczas w drugiej odsłonie meczu nie cofnąłby się tak bardzo do tyłu i zapewne łatwiej byłoby się przebić polskim piłkarzom przez, bądź co bądź, dobrze zorganizowaną obronę podopiecznych Holgera Osiecka.

Jednak „gdybanie” jest najczęściej  nie na miejscu, a warto wyciągnąć konstruktywne wnioski z już zakończonego spotkania, w którym gracze popularnego Franca byli zwyczajnie lepsi! Pozytywy? Jest ich wiele. Choćby wreszcie solidna defensywa, która (mimo utraty dwóch bramek) była dobrze zorganizowana przez cały mecz, na niewiele pozwalając Australijczykom i pokazując zalążek do gry ofensywnej (głównie Boenisch, Piszczek). Nareszcie mogliśmy zobaczyć naszych piłkarzy wymieniających sporą ilość podań, udawał się atak pozycyjny, który przecież od lat był „piętą achillesową” tej reprezentacji, a także dochodziliśmy do wielu sytuacji bramkowych, z których przynajmniej trzy wręcz musiały zakończyć się golem. Cieszy dobra współpraca i asekuracja poszczególnych formacji, a także wymienność pozycji oraz umiejętność do stwarzania sobie sytuacji do strzelenia gola. Negatywy? Niestety przede wszystkim brak skuteczności oraz dopuszczenie do straty dwóch bramek, gdzie nasi przeciwnicy byli może 3-krotnie w polu karnym Przemysława Tytonia. Nie da się ukryć, że rozgrywający 99 mecz w kadrze Michał Żewłakow najpierw zbyt łatwo dał się minąć Holanowi, a 13 minut później faulował tego samego gracza w „szesnastce” i sprokurował rzut karny dla Kangurów. Kapitan Biało-Czerwonych co prawda przez 90 minut grał nieźle, ale z tych dwóch błędów powinien wyciągnąć wnioski i w spotkaniach o stawkę być bardziej skoncentrowany. Ze słów krytyki to by było na tyle, bo patrząc na jeszcze nie tak dawne wysokie porażki z Hiszpanią i Kamerunem, te dwa mecze towarzyskie w przeciągu czterech dni zwyczajnie napawają optymizmem.

Mimo porażki trzeba się cieszyć ze stylu gry kadry Smudy. Ma potencjał, wiarę we własne umiejętności i co najważniejsze zgranie oraz chęć do wygrywania, czego jeszcze niedawno nie było u niej w ogóle widać. Eliminując błędy i niedociągnięcia, a ulepszając te elementy, które już wychodzą, możemy mieć w niedalekiej przyszłości zespół prezentujący solidny, europejski poziom. Nie mamy przecież problemów z bramkarzami (choć na razie większość kandydatów siedzi na ławce rezerwowych), na bokach obrony chyba na dłużej ugrzęźli Piszczek z Boenischem, a w środku defensywy, mimo zaawansowanego wieku, mocną pozycję ma Żewłakow oraz, w zależności od formy, Wojtkowiak. Możemy być pewni Murawskiego i Błaszczykowskiego, bo Peszko czy Pietrasiak potrzebują jeszcze ogrania w meczach kadry. Nie budzi zastrzeżeń także linia ataku, bo doświadczony Jeleń, młody i perspektywiczny Lewandowski czy powracający do formy Smolarek to ważne elementy układanki ofensywnej Franciszka Smudy. Nie należy przecież zapominać o tych nieobecnych, którzy albo kontuzjowani albo obecnie w słabszej dyspozycji mogą mieć także duży wpływ na oblicze Polski, a są też ci, których jeszcze nie widać, ale na przestrzeni 700 dni mogą nagle pojawić się na polskiej ziemi piłkarskiej i zaistnieć w jej szeregach na dobre.

Wytykajmy niedoskonałości, ale także chwalmy i zauważajmy progres w grze naszych pupili. Defekty rzecz jasna są i zawsze będą, lecz patrzmy na polską piłkę nożną z większą miłością i czułością, ale jednocześnie strzeżmy się popadania w hurraoptymizm oraz w ślepy obiektywizm. Bądźmy oparciem dla polskich piłkarzy, a na pewno oni odwdzięczą się nam jeszcze lepszą grą i, miejmy nadzieję, tak wyczekiwanymi przez nas - kibiców zwycięstwami. Oby za 2 lata w europejskim czempionacie polska reprezentacja dostarczyła nam należytych emocji, bo gdzie jak nie na nadwiślańskich boiskach...?



źródło

źródło artykułu: http://www.sport1.pl/-Przeskoczyl-kangur-nad-orlem-/a95483
„Przeskoczył kangur nad orłem” - opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Masz swoje zdanie?
Przedstaw je!

Dodawanie opinii jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników!